Pomijając obstawienie remisu :)
On nie zadowala żadnego z zawodników.
Dawida poznałem pod koniec klasy maturalnej. Byłem już nastawiony na studiowanie w konkretnym mieście, toteż i moja lokalizacja na portalu się zmieniła. Pamiętam, jak wyłudziłem od niego hasło w 2giej wiadomości, a że kładłem się akurat spać to napisałem "Teraz to na pewno będę mieć miłe sny". Zaczęło się bardzo spokojnie, najpierw małe wiadomości, a potem.. mini-eseje, które to uwielbiam wymieniać. Chociaż nienawidzę rozmawiać przez telefon to jemu udało się namówić mnie na taką formę kontaktu - lepiej. Gadaliśmy non-stop, a ja nie czułem znużenia. Nawet nie wiem kiedy się zaangażowałem, ale pociesza mnie fakt, że on pierwszy zaczął się mną na poważnie interesować. Pominę wszystkie rozterki, walkę o relację, ale zapewniam, że takich potyczek było wiele. Zazwyczaj on znajdował problemy, które z czasem udawało nam się rozwiązać. W końcu nadszedł fenomenalny czas - wyjechałem z mojego obrzydliwego miasteczka do miasta, w którym miałem studiować po to, aby się z nim spotkać.
Nie ma sensu się rozwijać. Przecież piszę o smutach, co nie? Niewiele przed moim powrotem następnego dnia usłyszałem, że zdaniem jego przyjaciółki jestem "jak Twój były". Cóż.. dziwnie. Potem mieliśmy czas dla siebie, ostatnia acz długa pogawędka. W jej trakcie się rozbeczał i stwierdził, że on nie może. Ale nie może co? No.. wgl mieć ze mną kontaktu, bo przytłacza go przeszłość - zwłaszcza, gdy ma ze mną kontakt. Najpierw myślałem, że to niesmaczny żart. Okazało się, że nie i w takim to oto szampańskim humorze wracałem przez kilka godzin do domu. Gdy byłem u siebie to zadzwonił i stwierdził, że się rozmyślił... Gdy rzekomo wszystko miało być okej następnego dnia się rozmyślił, kolejnego wrócił do nowej decyzji, a gdy jeszcze raz stwierdził, że się zastanawia powiedziałem "koniec".
Spotkałem go jeszcze 2-3 miesiące później. Fajny facet, życzę mu jak najlepiej, ale już nie w moim towarzystwie. Mimo wszystko zbyt wiele nerwów kosztowała mnie ta znajomość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz