Każdego wieczoru łapię się na tym jak bardzo chciałbym móc go po prostu przytulić i udawać, że nic się nie stało. To straszne gdy absolutnie wszystko Ci się z kimś kojarzy. A że na kojarzeniu się nie kończy to ilekroć o nim pomyślisz widzisz w głowie jego roześmiany ryjek marząc o tym by znów cieszył się tak na Twój widok.
Ostatnio nawet złapałem chandrę na imprezie, bo lokator mojego kolegi używał takich samych perfum, jak Mitek.
Czuję się, jak gówno. Zjechałem do domu rodzinnego na święta mając nadzieję na chwilę relaksu. Nie udało się. Cały czas o nim myślę. Gorzej, nie mam nawet z kim tak na dobrą sprawę porozmawiać. Większość wolnego czasu spędzam przy laptopie myśląc o tym jak będzie wyglądało moje złe samopoczucie gdy wrócę do siebie.
Nie rozmawiamy od ponad tygodnia. Dzień w dzień biłem się z myślą "no złóż mu te pierdolone życzenia świątecze". Nie zrobiłem tego. Bałem się, że zadzwoni, a ja na pewno nie zrobiłbym dobrego wrażenia rozmawiając w takim stanie, w jakim jestem od dawna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz