sobota, 26 grudnia 2015

No cześć. vol 3

Każdego wieczoru łapię się na tym jak bardzo chciałbym móc go po prostu przytulić i udawać, że nic się nie stało. To straszne gdy absolutnie wszystko Ci się z kimś kojarzy. A że na kojarzeniu się nie kończy to ilekroć o nim pomyślisz widzisz w głowie jego roześmiany ryjek marząc o tym by znów cieszył się tak na Twój widok.

Ostatnio nawet złapałem chandrę na imprezie, bo lokator mojego kolegi używał takich samych perfum, jak Mitek.

Czuję się, jak gówno. Zjechałem do domu rodzinnego na święta mając nadzieję na chwilę relaksu. Nie udało się. Cały czas o nim myślę. Gorzej, nie mam nawet z kim tak na dobrą sprawę porozmawiać. Większość wolnego czasu spędzam przy laptopie myśląc o tym jak będzie wyglądało moje złe samopoczucie gdy wrócę do siebie.
Nie rozmawiamy od ponad tygodnia. Dzień w dzień biłem się z myślą "no złóż mu te pierdolone życzenia świątecze". Nie zrobiłem tego. Bałem się, że zadzwoni, a ja na pewno nie zrobiłbym dobrego wrażenia rozmawiając w takim stanie, w jakim jestem od dawna.

wtorek, 8 grudnia 2015

No cześć. vol 2

Mitek wciąż nie wyleciał mi z głowy. Zakorzenił się tam na dobre. Brak kontaktu z nim był gorszy niż walka z uzależnieniem (czyste porównanie, niczego nie pokonałem).
Wciąż chcę wierzyć, że do siebie wrócimy. Że da mi szansę. Że da NAM szansę.

Od mojego ostatniego wpisu na jego temat wydarzyło się wiele rzeczy. Przeze mnie przeszedł co najmniej wulkan emocji, który nie bardzo ma gdzie wybuchnąć. Spotykaliśmy się. Raz koleżeńsko, raz robił mi nadzieję. Nie chcę teraz o tym pisać, po prostu nie mogę zasnąć. I tak nikt tego nie komentuje = nie czyta = nie pyta.

Mieliśmy teraz przerwę, ale po czasie się odezwał. Dzisiaj. Jestem ciekaw co teraz. Czuję napięcie. A może chcę je czuć? Zobaczę. Wierzę. Nie chcę jej, ale mam nadzieję.