środa, 29 kwietnia 2015

Latając..

Chyba dawno nic tu nie napisałem. Czy to znaczy, że czuję się lepiej? Wręcz przeciwnie ;)

Zastanawiam się co tak właściwie sprawia, że nie mamy humoru. "Nie mam humoru" to zwrot, którego najczęściej używam gdy zostanę zaproszony na kawę/browara/lot na księżyc/cokolwiek...
Wydaje mi się, że problem leży w nas samych. To nie tak, że świat wali nam się na głowę. Po prostu oczekujemy więcej niż możemy w danym momencie otrzymać.

Ostatnio niemalże do zera ograniczyłem kontakt z człowiekiem, który patrząc mi w oczy ze śmiertelną powagą powiedział "Jesteś szczęśliwy". Zastanawia mnie dlaczego tak zrobiłem. Oburzyło mnie to jak bardzo czuję się przez tę osobę nieznany? Przecież chyba sam do tego doprowadziłem, nie mogę oczekiwać by wszyscy widzieli wewnętrznego mnie skoro tak uparcie staram się go ukryć pod szeroką gamą uśmiechów, żartów i.. w każdym razie przed otaczającym światem.

Wczoraj ktoś powiedział mi "(imię), wiem, że wcale nie czujesz się z tym dobrze, ale po prostu jesteś twardy". To czego nie okazuję i tak mimowolnie ze mnie wypływa, mimo wszystko nie każdy to widzi. Ale to dobrze, tajemnice są wartościową walutą, warto mieć sekrety. Pytanie, czy nie ujawniając ich mam prawo wymagać by ludzie je widzieli/domyślali się ich istnienia. Trudno powiedzieć, sądzę że nie.

Poniżej utwór, dzięki któremu właśnie tak nazwałem ten post:

Anathema - Flying

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz