środa, 22 czerwca 2016

No cześć vol 5, ostatni 2.

Wciąż widywałem się z Mitkiem. Nie ma sensu mówić, że jestem gotów na coś nowego, ciągle o nim myślę.

Wydarzyło się wiele akcji, w których zachowywał się wobec mnie dwuznacznie lub ozięble. W ramach przedmowy pozwolę sobie na opisanie jednej.

Wieczór, noc właściwie. Siedzę z przyjaciółką w barze. On dzwoni. Raz. Drugi. Trzeci. Za czwartym Agata każe mi odebrać mówiąc "zaproś go tutaj". Przyszedł, było nawet świetnie. Jak za starych czasów. Bawił towarzystwo wdziękiem, żartem i ciekawym podejściem do życia. Zaprosił nas na wydarzenie w jego pracy, które miało odbyć się tydzień później.

Po naradzie postanowiliśmy nie iść, zostawiła mi możliwość wyboru. Nie chciałem oglądać go w sytuacji, w której lśni bardziej niż moje oczy kiedy o nim myślę.
Mimo to owego feralnego wieczoru znów spędzałem czas z przyjaciółką. Tak, także w barze.
Nie chciał przyjść. Zaprosił mnie do siebie.
"Zostawię Ci otwarte drzwi, kod do klatki znasz. Porozmawiamy, rano wypijemy kawę. To chyba będzie miłe?".

Cóż, nie było.
Wchodzę, przywitałem się z jego psem. Podchodząc do łóżka powiedział, że jest wyczerpany i pogadamy rano jednocześnie robiąc mi miejsce obok. Położyłem się...
Dotknął mojej dłoni. Ujął ją. Ścisnął. Przytulił mnie. Spojrzał mi w oczy. Pocałował mnie. Raz, drugi, trzeci. Nie wierzyłem w to co się dzieje. Spełniało się rzekomo porzucone marzenie.
Usiadł na mnie, dużo się śmialiśmy. Nagle obrócił się na bok i rzucił:
M - Nic nie czuję, to przez to, że jesteś tak szalenie przystojny.
Ja - Czy gdyby był tutaj ktoś Twoim zdaniem tak przystojny jak ja sytuacja wyglądałaby tak samo?
M - (po chwili zastanowienia) To całkiem możliwe, ale nikogo innego nie wpuściłbym tak do siebie.

Pierwszy raz rozkleiłem się przy facecie, na którym mi zależy.

Epilog - jakiś czas później powiedział mi, że właściwie to mnie rozumie, bo jakiś czas temu dostał kosza od zajętego kolesia. No to ci klops. Kurwa, problemy pierwszego świata. Biedny Mitek.

Tęsknię za nim.
Dzisiaj mija 77 dzień od naszego ostatniego spotkania.
Bawi mnie też fakt, że dokładnie dzisiaj mija rok od kiedy go znam.