Nie mogłem tego nie zrobić. Wysłałem mu SMSa w sylwestra. Odpisał, że zadzwoni kolejnego dnia. Tak też zrobił, porozmawialiśmy przez chwilę. Następnego dnia zadzwonił gdy byłem w pracy by zaprosić mnie do siebie na film + piwo. Ja bym mu odmówił?
Było okej. Wpadłem nawet w euforię gdy położył swoją głowę na mojej podczas seansu. Poszliśmy spać, potem poranna kawa i odwiózł mnie w moje okolice. Kazał odezwać się gdy będę miał ochotę na film w jego towarzystwie. To było słodkie.
Zadzwonił szybciej niż się spodziewałem - kilka godzin później. Ponownie zaprosił mnie do siebie.
Czasu było więcej - obejrzeliśmy dwa filmy, nawet fajne. Oceniłem na 7 i 8.
Potem leżeliśmy na łóżku rozmawiając o głupotach, było bardzo przyjemnie. W pewnym momencie zagaiłem:
- Muszę zrzucić z pleców ciężar plecaka pełnego cegieł. Mitku, czy jest sens robienia sobie nadziei na to, że Ty...
Przerwał mi mrucząc, że nie.