Chciałem napisać post odnośnie mojej dzisiejszej rozmowy kwalifikacyjnej i tego co po niej, ale stwierdziłem, że pomimo najszczerszych chęci lenistwo zwycięża (znów ._.). W każdym bądź razie dzisiejszy dzień był do kitu.
Czy ten blog nie zrobił się pewnego rodzaju miejscem, w którym w przeciwieństwie do codzienności uwielbiam narzekać? Shit happens, ja jedynie piszę. To czytający cierpią ;)
czwartek, 7 maja 2015
niedziela, 3 maja 2015
Ale dno ._.
Tak więc mam słomiany zapał :D Miałem pisać coś nowego każdego dnia - gówno z tego wyszło.
Dziś ostatni dzień w pracy, witamy w świecie bezrobotnych. Szkoda, że nawet nie zobaczę mojej wypłaty i nim ją dostałem rozplanowane mam na co pójdzie każdy grosz. Przykre, co nie?
Może trzeba było studiować w mieście obok, zajadać się rodzinnymi obiadkami, nie tracić stałego kontaktu z przyjaciółmi.. Żartuję, nigdy w życiu. Nawet jeżeli jest źle to zawsze będzie lepiej niż gdybym tam został, to jedna z niewielu rzeczy, których jestem całkowicie pewien w moim życiu. Jeden z istotniejszych wyborów, a wiem, że był dobry.
Dzisiaj słuchamy MONO:
Ostatnio przełamałem się nieco i robiłem coś czego robić nie znoszę, co robię rzadko i też co nigdy nie przynosi pożytku bądź dobrego humoru ~ przeglądałem profile. Niedługo, ale jednak. Powinienem być wobec siebie bardziej stanowczy. Jeżeli i tak mam problemy z tym by się na kogoś otworzyć to po kij wmawiam sobie, że mi tego brakuje? Bywam hipokrytą ^_^
Obejrzę sobie jakiś nowy serial, potrzebuję wyłączyć się z życia. Cya!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)